Polecieliśmy z dziewczyną na 5 dni na Sycylię — przylecieliśmy do Katanii Ryanairem w czwartek, a wracaliśmy we wtorek z Palermo Wizzairem. Plan był prosty: bez spiny, bardziej odpoczynek niż odhaczanie atrakcji. Chcieliśmy poleżeć na plaży, dobrze zjeść ale coś tam zobaczyć też trzeba było (nie potrafimy inaczej).
Pasticceria Savia
Pierwsze miejsce, do którego wybraliśmy się na cannoli, to była właśnie Pasticceria Savia. To kultowy adres i chyba najlepiej oceniane miejsce tego typu w całej Katanii, więc jeśli akurat spacerujecie główną ulicą miasta, warto tu po drodze wpaść.
San Giuliano Palace
Niestety nie mam żadnego zdjęcia ze środka hotelu, ale jak na Włochy i miejsce, w którym spaliśmy, było naprawdę spoko. Było czysto i zadbanie, a lokalizacja serio robiła robotę — samo centrum, przy tej pięknej uliczce, której wszyscy robią zdjęcia. No i obok była też bardzo dobra pizza 🍕
Catania Fish Market
Catania Fish Market, a właściwie jego okolice, zdecydowanie warto zobaczyć, jeśli chcecie poczuć taki bardziej surowy, prawdziwy włoski klimat. Poza rybami sprzedaje się tu też sery, mięso i wędliny, a małe uliczki same robią robotę — zwłaszcza z parasolami zawieszonymi nad głowami. Fajnie też po prostu wejść do jakiejś knajpki, usiąść na chwilę i zwyczajnie w tym wszystkim pobyć.
Etna
To jest bardziej antypolecajka niż polecajka, ale przeczytajcie do końca. Sama Etna jest niesamowita i już to, że można podjechać tak blisko aktywnego wulkanu w Europie, robi wrażenie. Jeśli bierzecie wycieczkę, np. przez Get Your Guide, to z tego, co słyszałem, lepiej wybrać tę poranną - daje większe experience, jest wjazd kolejką i potem jakimiś autami 4x4. My, przez brak czasu, wzięliśmy wycieczkę startującą o 15, coś w stylu „Etna o zachodzie słońca”, i nie byliśmy z niej do końca zadowoleni. Trafiliśmy też na przewodnika, który był totalnym fascynatem kamieni — i jasne, super, że go to kręci, ale w pewnym momencie mieliśmy już serdecznie dość historii o każdym napotkanym głazie.
Naxos
Naxos, położone obok Taorminy, o której opowiem za chwilę, to świetne miejsce z bardzo fajnymi plażami, na których możecie się wygrzać i popływać. Chcieliśmy nocować w Taorminie, ale ceny były tam kosmicznie wysokie, więc wybraliśmy nocleg w Naxos i to był naprawdę dobry wybór. Na miejscu mogliśmy korzystać z plaży, a do Taorminy cały czas jeżdżą autobusy, które po drodze oferują piękne widoki. Nasz kierowca zatrzymywał się nawet specjalnie na zdjęcia, dlatego bardzo polecam właśnie taki sposób dotarcia do Taorminy.
Taormina
Taormina trafia do topki miasteczek, jakie widziałem w życiu. To niesamowite miejsce położone wysoko na górze, z widokiem zarówno na morze, jak inne góry, co tworzy świetny klimat w ciągu dnia i po zmroku. Warto po prostu połazić po uliczkach, choć trzeba liczyć się z tym, że jest tu mocno turystycznie i spotyka się bardzo dużo Amerykanów, być może także dlatego, że kręcono tu „Biały Lotos”; są też małe sklepy z typowymi sycylijskimi ozdobami i bardziej luksusowe miejsca, nawet takie jak Patek Philippe. Wieczorem polecam usiąść na głównym placu przed kościołem, gdzie często gra muzyka na żywo i naprawdę czuć klimat Taorminy.
Ristorante Pizzeria Taormina
Muszę się przyznać, że nie mam stuprocentowej pewności, czy to dokładnie ta restauracja, w której byliśmy, bo na mapie jest ich w tej okolicy pełno i bardzo trudno znaleźć tę w której byliśmy (jest dużo podobnych). Na pewno była to restauracja z tego rejonu - nie jakaś wybitna, ale w miarę tania, jak na miejsca w okolicy, całkiem smaczna i przede wszystkim z pięknym widokiem. Dlatego zdecydowanie polecam poszukać tutaj restauracji z widokiem na morze. W tej, w której chyba jedliśmy makarony na górze, na dole była część z pizzą, do której schodziło się po schodkach, więc gdzieś w tej okolicy powinniście znaleźć coś podobnego.
Palermo
Wybraliśmy się następnie do Palermo, które, jak się okazało, nie jest naszym miejscem na ziemi. Nie czuliśmy jego klimatu, dosyć mocno śmierdziało tam moczem, a do tego miasto było bardzo głośne. Nie znaleźliśmy w nim tego włoskiego klimatu, który lubimy najbardziej - spokojnego, plażowego i cichego. Nie przypadło nam do gustu, więc chcieliśmy się stamtąd szybko urwać i tak też zrobiliśmy.
Orto Botanico di Palermo
Jedną z niewielu rzeczy, które podobały nam się w Palermo, był ogród botaniczny. Spędziliśmy w nim dobre dwie godziny, a dzięki temu, że jest naprawdę duży, nie czuć, że to tak turystyczne miejsce. Są tu też ładne, nowoczesne wystawy, więc spacer po ogrodzie nie ogranicza się tylko do oglądania roślin.

